Pięć powodów, dla których powinieneś być na Facebooku

0
39

Gdy jest się współczesnym marketerem, łatwo zagubić się w promocyjnym zgiełku, napędzanym przez rosnącą ilość dostępnych instrumentów promocyjnych: od tworzenia filmików, zdjęć i sloganów, przez blogowanie, marketing w wyszukiwarkach, pozycjonowanie, wykorzystywanie baz mailingowych, tzw. marketing partyzancki, aż po najbardziej radykalne cold-calling potencjalnych klientów (telefon do losowych osób, które nie miały wcześniej kontaktu z marką) – możliwości są niemal niewyczerpalne. Podstawowym błędem, popełnianym przez wielu marketerów, jest sugerowanie się tym, czym zajmują się pozostali i paniczne podążanie za każdym nowym zasłyszanym trendem ze strachu przez zostaniem w tyle.

Tymczasem stara zasada „mniej znaczy więcej” nigdy nie była bardziej na czasie! W rzeczywistości bowiem nawet najbardziej doświadczony marketer nie jest w stanie zarządzać jednocześnie wszystkimi kanałami komunikacji, a przynajmniej nie jest w stanie zrobić tego efektywnie. By twoje działania przełożyły się na wymierne rezultaty, musisz nauczyć się filtrować dostępne opcje.

Jakiś czas temu  jednak na rynku pojawił się gracz w dziedzinie narzędzi komunikacyjnych, którego nie sposób zignorować. Siła, której udało się w zaledwie parę lat całkowicie zdominować współczesne społeczeństwo i wywróciła marketing tradycyjny do góry nogami – media społecznościowe. Doskonale wiesz, o czym mówimy – sam zapewne parę razy dziennie sprawdzasz Facebooka, Instagram czy Twittera (a może i wszystkie?). To samo robią twoi klienci.

Nie oznacza to automatycznie, że powinieneś w związku z tym przeznaczyć wszystkie środki na promocję w mediach społecznościowych i przypuścić zewsząd cyfrowy szturm na potencjalnych klientów. Niemniej jednak jest przynajmniej jedna sieć społecznościowa, na której zignorowanie nie może sobie pozwolić żaden marketer – stary (relatywnie), dobry Facebook. Nie wierzysz nam? W takim razie poświęć nam chwilę i zapoznaj się wybranymi przez nas pięcioma powodami, dla których powinieneś uwierzyć.

#1 Twoi klienci już tam są

Rozejrzyj się dookoła. Spróbuj przypomnieć sobie, kiedy ostatnim razem, szukając jakiejś informacji, poszedłeś do biblioteki? Kiedy ostatni raz zwróciłeś uwagę na i przeczytałeś ze zrozumieniem plakat czy billboard? Kiedy ostatnio spojrzałeś na wręczoną ulotkę przed wyrzuceniem do kosza? Kiedy ostatnio szukałeś ogłoszeń w gazecie? Kiedy ostatni raz miałeś w ręce książkę telefoniczną? No właśnie. Marketing przeniósł się niemal w całości w przestrzeń wirtualną i jeśli chcesz nadal się liczyć, musisz za tym trendem nadążyć, bo jest nieodwracalny, na dodatek – cały czas ewoluuje. Obecnie media społecznościowe oferują biznesowi największą przestrzeń reklamową od czasu pojawienia się wyszukiwarek internetowych. Facebook jest natomiast największą siecią społecznościową. Liczba jego użytkowników jest obecnie większa niż populacja Chin, z 1.49 milionami członków na całym świecie i 22 bilionami (!) kliknięć rocznie. Jeśli nie wierzysz subiektywnym opiniom i statystycznym analizom, uwierz liczbom – uwierz, kiedy mówimy Ci, że Twoi potencjalni Klienci już tam są, musisz ich tylko odnaleźć (do czego przejdziemy w punkcie 3).

#2 Reklamy na Facebooku się opłacają

Już samo założenie swojej firmie profilu na Facebooku (tzw. fan page’a) jest krokiem do zbudowania świadomości marki w ramach tej platformy społecznościowej, przez co należy rozumieć uświadomienie użytkownikom jej istnienia i tego, czym się zajmuje. Niemniej jednak bierna obecność w nadziei na przypadkowych gości może się okazać niewystarczająca i nie przełożyć się na nowe zlecenia czy sprzedaż. Nawet przy stałych aktualizacjach zawartości zmienny algorytm treści wyświetlanych na głównym panelu (newsfeed) może sprawić, że twoje posty po jakimś czasie przestaną się wyświetlać na newsfeedzie śledzących profil twojej firmy.

Inwestycja w reklamę możne znacznie zwiększyć ruch na twoim fan page’u. To zresztą usiłuje wymusić Facebook, wprowadzając politykę ograniczającą obecność wpisów promujących usługi i produkty na rzecz aktualizacji od rodziny i znajomych (bo zakładamy, że nie chodzi tu o wartości rodzinne i budowanie więzi). Nie zmienia to jednak faktu, że płatna reklama jest bardzo opłacalna z punktu widzenia przedsiębiorcy. Co do zasady pochłania jedynie ułamek kosztów, które potrafi generować marketing internetowy w innych kanałach. Dla przykładu, prowadzący płatną akwizycję programu WordStream Brett McHale przeprowadził skuteczną kampanię remarketingową na Facebooku dla małej firmy swojej siostry i w rezultacie dotarł aż do 200 osób, które odwiedziły jej stronę, płacąc za to jedynie 5 USD (ok. 17 zł) dziennie. Doprawdy imponujące zważywszy, że z pewnością przekłada się to na zwiększenie sprzedaży…

Jeśli musisz pilnować swoich wydatków, gwoli ostrożności upewnij się, że nie przekraczasz swoich możliwości finansowych, ustawiając rozsądny dzienny budżet na Facebooku. „To nie pytanie o to, ile kosztuje Facebook, ale jak daleko zawędrują Twoje pieniądze” mówi Brett. „Jeśli wejdziesz w reklamowanie na Facebooku z właściwym skupieniem i podążysz za prostą strategią, jego opłacalność zwali cię z nóg!”

Poniższa grafika z artykułu Briana Cartera mówi sama za siebie. Biorąc pod uwagę koszty dotarcia do tysięcy ludzi, Facebook jest znacznie tańszy niż którykolwiek z pozostałych kanałów, zarówno on-, jak i offline.

„Wydając dolara dziennie na reklamę na Facebooku, otrzymasz możliwość zaprezentowania się 4 tysiącom ludzi, którzy w innych okolicznościach nigdy by cię nie dostrzegli”, mówi Brian. „Jeśli nie stać cię na wydatek rzędu 30 dolarów miesięcznie, nie stać cię na prowadzenie biznesu”.

#3 Możliwości, jakie daje Facebook w zakresie targetowania, są wyjątkowe!

Wraz z wielością dostępnych kanałów dystrybucji, rodzajów promocji i typów reklamy, poziom szczegółowości w doborze grupy docelowych odbiorców, jaki możesz osiągnąć przy pomocy narzędzi targetujących Facebooka, jest kosmiczny! Proces targetowania polega w uproszczeniu na sterowaniu przekazem reklamowym poprzez dobór wyselekcjonowanej grupy jego adresatów przez reklamodawców. Zwiększa to jego efektywności, treść nie jest bowiem wypuszczana w przestrzeń w nadziei na zbieg okoliczności, a kierowana do konsumentów, o których z góry wiadomo, że może ich zainteresować.

Proces ten cechuje kompletna dowolność w doborze tejże grupy – kryterium branym pod uwagę mogą być: zachowania, zainteresowania, dane demograficzne, powiązania, przedział wiekowy, język czy lokalizacja. Możesz przy tym wgłębić się w możliwości krzyżowania ich ze sobą, by pozbyć się wszystkich nietypowych lub niesprawdzonych wyników.

#4 Remarketing przez Facebooka jest niezwykle skuteczny

Ta strategia działa cuda. Remarketing, jak sama nazwa wskazuje, działa poprzez kierowanie przekazu do odbiorców, którzy już raz odwiedzili twoją stronę, a zatem istnieje duże prawdopodobieństwo, że będą  choć trochę zainteresowani twoją ofertą. Jeśli już stosujesz płatne wyszukiwanie, wypróbuj trick „doświadczony stalker społecznościowy” (Savvy Social Stalker). Ta technika polega na kierowaniu płatnych reklam do potencjalnych klientów zwabionych na twoją stronę dzięki reklamie PCC (pay per click – model opłat w wyszukiwarkach, od kliknięcia), którzy już kliknęli, ale nic z tego nie wynikło (tzw. non-converters). Remarketing ma w zamierzeniu popchnąć ich do działania.

#5 Facebook ułatwia znalezienie nowych kwalifikowanych namiarów na potencjalnych klientów

Funkcja nazywana „podobni odbiorcy” (lookalike audiences) pozwala ci wziąć niestandardową grupę odbiorców, następnie ją „sklonować” – analizując upodobania członków pierwszej grupy, Facebook dotrze do nowych, podobnych do nich pod względem upodobań, a więc potencjalnie zainteresowanych twoją ofertą.

Grupy podobnych odbiorców mogą być oczywiście także budowane z użyciem narzędzia Pixel (monitoruje ruch i działania podejmowane przez odwiedzających daną wirtynę), poprzez zainstalowanie danych z aplikacji mobilnych lub po prostu pochodzących od śledzących twój fanpage na Facebooku. Możesz także dokładniej określić skalę i opcje targetowania, by upewnić się, że lookalike audience odzwierciedla wizerunek twoich preferowanych docelowych nabywców.

„To podejście eliminuje potrzebę zgadywania, jakich kryteriów użyć do targetowania dla pozyskania nowych odbiorców, prowadząc jednocześnie do zwiększenia przychodów” – mówi Julianna Casale, content marketing manager w Nanigans. „Firma dystrybuująca wino za pośrednictwem kanałów internetowych Club W zaobserwowała pięciokrotny wzrost przychodu po doborze swoich reklam wideo do grupy docelowej wyselekcjonowanej przez Lookalike Audience”.

Jeśli chcesz nadążyć za swoją konkurencją, a najlepiej ją przegonić, posłuchaj naszej rady i wskakuj na pokład Zuckerberga – nie pożałujesz!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here